Dłużniku! Znajdą cię na Instagramie i Facebooku! Czy to twój koniec?

skip tracking, czyli poszukiwanie dłużnika w portalach społecznościowych

Czy wiesz, że czasy ukrywania się skończyły? Czy zdajesz sobię sprawę, że każdy twój ruch może być śledzony w internecie? Sądzisz, że uda ci się nie zapłacić zaległych długów? Zapomnij o tym! Jesteś na celowniku firm windykacyjnych i nawet o tym nie wiesz!

Co windykatorzy o Tobie wiedzą?

Czy zdarzyło Ci się wyszukiwać swoje imię i nazwisko w Google? Jest całkiem prawdopodobne, że tak. Nie ma się czego wstydzić. To całkiem naturalne, że chcemy wiedzieć, jakie informacje na nasz temat są dostępne w sieci. Jeśli prowadzisz firmę, udzielasz się społecznie i pragniesz rozpoznawalności lub masz na koncie osiągnięcia, którymi lubisz się chwalić – znaczna liczba wyników, które wyrzuci wyszukiwarka, z pewnością Cię ucieszy. Gorzej, jeśli masz coś do ukrycia. Pół biedy, jeśli są to kompromitujące zdjęcia z nieaktywnego od 10 lat konta na Naszej Klasie lub wiersze pisane w gimnazjum.

Niemal wszyscy codziennie korzystamy z dobrodziejstw internetu. Niewiele osób zdaje sobie jednak sprawę, jak potężnym narzędziem do zdobywania naszych całkiem cennych danych są wyszukiwarki i portale społecznościowe.

Co gorsza, większość tych danych sami, zupełnie nieświadomie, umieszczamy w cyberprzestrzeni, i szybko tracimy nad nimi kontrolę. Żyjemy w czasach ekshibicjonizmu i presji kreowania wizerunku.

Nawet jeśli nie jesteś jedną z tych osób, to z pewnością masz znajomych, których – takie wrażenie może odnieść obserwator – całe życie toczy się na Facebooku i Instagramie. Taki styl korzystania z portali społecznościowych, choć z pewnością daje sporo satysfakcji ludziom łaknącym atencji, lajków, komentarzy i wirtualnych przyjaźni, w niektórych przypadkach może okazać się niebezpieczny i nieść ze sobą niepożądane konsekwencje.

Windykator na Facebooku

Z czym kojarzy Ci się windykacja długu? Pewnie z niezapowiedzianą wizytą groźnego pana, który najpierw rozpytuje o dłużnika jego rodzinę i znajomych, i zdobywa właściwy adres dzięki sprytnym sztuczkom socjotechnicznym, a potem składa osobie zalegającej ze spłatą pożyczki propozycję nie do odrzucenia.

Przeczytaj także, jak szybko poradzić sobie z windykatorem.

W drugiej dekadzie XXI wieku proces zdobywania informacji o dłużnikach wygląda jednak nieco inaczej. Nie ma co liczyć na technologiczne zapóźnienie firm windykacyjnych. W cyberprzestrzeni odnalazły się one całkiem dobrze i szybko wypracowały zestaw skutecznych narzędzi, dzięki którym pozyskiwanie informacji o dłużnikach i docieranie do nich stało się prostsze i szybsze, niż kiedykolwiek.

Czym jest skip tracing? Co ma do twojego długu?

Angielski wyraz skip oznacza “opuszczać”, a to trace to czasownik, który znaczy tyle, co “śledzić”. Skip tracing dosłownie jest więc śledzeniem tych, którzy opuszczają swoje dotychczasowe miejsce zamieszkania, żeby się ukryć. Równie dobrze można jednak skip tracing nazywać po prostu poszukiwaniem dłużników. Jeśli mówimy tylko o metodach wykorzystujących internet, możemy używać określenia cyber tracking.

Musisz pamiętać, że chodzi o poszukiwanie dłużników za pomocą wszelkich dozwolonych, legalnych metod. Mówimy o praktykach zgodnych z prawem, a nie o mafijnych metodach. Tak się bowiem (dla niektórych – niestety) składa, że wykorzystywanie danych, które sami umieszczamy w internecie, jest prawnie dozwolone. Co ciekawe, nawet niektóre organy administracji państwowej stosują te nowoczesne metody namierzania poszukiwanych osób. Należy do nich np. brytyjski urząd skarbowy.

Dowiedz się, czego nie może robić firma windykacyjna.

Jak namierzyć dłużnika w internecie?

Windykator szuka dłużnika

Windykatorzy korzystają z nowych możliwości, jakie daje internet.

Najpopularniejsze i najprostsze metody skip tracingu są jednocześnie tymi najbardziej skutecznymi. Firmy windykacyjne korzystają z narzędzi internetowych dostępnych każdemu użytkownikowi sieci. Mowa przede wszystkim o powszechnie używanych portalach społecznościowych, takich jak Facebook i Instagram, o wyszukiwarce Google i o narzędziach do geolokalizacji (Google Maps i Google Street View).

Użytkownicy Facebooka często odznaczają się wyjątkową nonszalancją w udostępnianiu tam swoich danych. Choć portal Marka Zuckerberga daje nam możliwość zarządzania swoją prywatnością i kontrolę nad tym, które z naszych danych dla kogo będą dostępne, ludzie często nie zdają sobie z tego sprawy lub po prostu to ignorują. Tak więc, jeśli zalegasz komuś jakieś pieniądze, ale bardzo nie chcesz ich oddać, musisz wykazać się pewną przezornością. Złym pomysłem jest umieszczanie na Facebooku swojego numeru telefonu czy adresu. Dzięki temu windykator jest w stanie namierzyć Cię w parę sekund.

Facebook i Instagram są również nieocenionymi źródłami wiedzy na temat posiadanego majątku i stylu życia dłużnika. Jeśli ktoś dokumentuje za pomocą zdjęć większość swoich codziennych czynności, bez większego trudu można się zorientować, w jakich miejscach można go spotkać, jak wygląda jego mieszkanie, czy ma w nim jakieś cenne sprzęty, których obecność przeczy deklarowanej niewypłacalności.

Z kolei narzędzia Google są niezwykle przydatne szczególnie wtedy, gdy poszukujemy informacji o obecnych lub byłych właścicielach firm. Nawet jeśli zlikwidowaliśmy swoją działalność gospodarczą kilka lat temu, jest bardzo prawdopodobne, że informacje, dzięki którym można do nas dotrzeć, wciąż są dostępne w różnych katalogach firm. Co więcej – Google Maps i Google Street View pozwalają zobaczyć zdjęcia nieruchomości dłużników. Dzięki temu można oszacować wartość domu czy samochodu stojącego na podjeździe, co będzie dowodem świadczącym o zamożności i może być wykorzystane w sądzie przez osoby chcące odzyskać zaległości.

Dobra rada – spłacaj swoje długi!

Jeśli myślisz, że po lekturze tego artykułu wiesz już, jak skutecznie ukrywać się przed wierzycielami, muszę Cię rozczarować. Nie ma takiej metody!

Zapoznaj się z naszymi wskazówkami, co zrobić, gdy nęka cię firma windykacyjna.

W korzystaniu z usług firm pożyczkowych nie ma nic złego, ale zaciągając dług, zawsze musisz mieć świadomość, że prędzej czy później będzie trzeba go spłacić. Nie zmienia to faktu, że zawsze – nawet jeśli nie jest się dłużnikiem i nie ma się nic do ukrycia – warto mieć świadomość, jakie informacje o sobie umieszczamy w internecie.

Anonimowość w cyberprzestrzeni przynajmniej od początku popularności portali społecznościowych jest mitem. Czy raczej – pieśnią przeszłości, a ściślej rzecz ujmując, lat 90. i początków XXI wieku, kiedy to mało komu przychodziło do głowy, by podawać swoje imię i nazwisko, adres czy numer telefonu obcym ludziom poznanym na czacie. Nie ma już powrotu do tych czasów.

Podział na przestrzeń realną i cyberprzestrzeń z każdym rokiem coraz bardziej się zaciera. Warto zdawać sobie z tego sprawę i wyzbyć się resztek nadziei, że to, co wrzucamy do internetu, będzie dostępne tylko dla naszych przyjaciół, którzy na pewno nie zrobią z tego użytku przeciwko nam. Przede wszystkim jednak warto być odpowiedzialnym i uczciwym konsumentem usług finansowych. Wtedy żaden, nawet najlepiej wyszkolony i wyposażony w najbardziej wymyślne cybernarzędzia windykator nie będzie stanowić dla Ciebie zagrożenia.

Czy wiesz, że zamiast windykatora, może śledzić dłużnika detektyw?

Chwilówki/Mam Długi/Dłużniku! Znajdą cię na Instagramie i Facebooku! Czy to twój koniec?
Dodaj Opinie

Zostaw opinię:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Do Góry