Aktualności

Jarosław Ryba: “Słomiana pararegulacja”

Ustawa antylichwiarska jak Miś z Barei

Ukazał się trzeci numer kwartalnika Promeritum. Zachęcamy do zapoznania się ze świetnym felietonem Jarosława Ryby, prezesa ZFP, prosto z najnowszego numeru.

“Nowelizacja, która ma chronić konsumentów i wyeliminować nieuczciwą konkurencję, finalnie ma wymiar pozorny i prawdopodobnie tymczasowy. Bez rejestru, bez zakazu dalszego zadłużania przekredytowanych klientów, norm oceny zdolności kredytowej, szczelnego limitu równego dla wszystkich, obowiązków sprawozdawczych, ustalenia zasad pożyczania w domach klientów, ram dla reklam i nadzoru nad wypełnianiem tych obowiązków jest to tylko prowizorka, atrapa i wielki, słomiany miś.

Powiedz mi, po co jest ta ustawa? Właśnie, po co? Otóż to! Nikt nie wie, po co, więc nie musisz się obawiać, że ktoś zapyta. Wiesz co robi ta ustawa? Ona odpowiada żywotnym potrzebom całego społeczeństwa. To jest ustawa na skalę naszych możliwości. Ty wiesz, co my robimy tą ustawą? My otwieramy oczy niedowiarkom. Patrzcie – mówimy – to nasze, przez nas wykonane i to nie jest nasze ostatnie słowo i nikt nie ma prawa się przyczepić, bo to jest regulacja społeczna, opierająca się na sześciu instytucjach.

Taką narracją przykryto fakt, że polska regulacja już w momencie uchwalenia potrzebuje nowelizacji. Przy jej projektowaniu oparto się na danych z lat 2012–2013, podczas gdy nowe prawo ma obowiązywać od roku 2016, co w realiach fintech jest epoką. Nie przeprowadzono
niezależnych ekspertyz, opierając się tylko na nieprawidłowo interpretowanych danych z opracowań lobbingowych. W parlamencie nad ustawą odtańczono chocholi taniec, w amoku ignorując wszelkie merytoryczne argumenty, rzekomo omówione w czasie konsultacji. W dramacie Wyspiańskiego słomiany chochoł symbolizuje wegetację i ideę odłożoną na przyszłość. I tak też postąpiono z tą ustawą, bo chyba nawet jej autorzy nie wierzą, że zrealizuje one swoje cele.

Jarosław Ryba, prezes Związku Firm Pożyczkowych

Jarosław Ryba

Już na etapie konsultacji było wiadomo, że idziemy w kierunku iluzji regulacji, a ustawa jest tylko po to, aby przełamać gorzki posmak afery Amber Gold, do której niesprawiedliwie doklejono wszystkie firmy pożyczkowe. To tak, jakby regulować wszystkie kluby muzyczne w Polsce z uwagi na incydenty w Cocomo albo suplementy diety w kontekście dopalaczy. Zabrakło jednak odwagi i refleksji, aby na czas odkręcić to fatalne nieporozumienie, dlatego efekt pracy w atmosferze nagonki i skandalu jest taki, a nie inny.

Mass media w swojej narracji postępów prac ograniczyły się do bezkrytycznego cytowania rządowego komunikatu prasowego w stylu „wszystkim wszystkiego najlepszego”. Symptomatyczne, że redaktorom nie chciało się zajrzeć wprost do tekstu nowelizacji. Mogliby przeżyć szok graniczący z zawałem, gdyby się zorientowali, że w „prokonsumenckiej” ustawie wysokość odsetek karnych podnosi się z cztero – do sześciokrotności stopy lombardowe, albo że spod limitu antylichwiarskiego wyłączono banki.

Mam nadzieję, że po rachunku sumienia dziennikarze z równie wielkim entuzjazmem, z jakim biczowali lichwę, przeprowadzą relację z zapadania się pod ziemię ekspertów, którzy z aplauzem tę pozorną regulację wspierali. Szczególnie, gdy na wiosnę okaże się, że ceny pożyczek nie spadły dzięki limitowi, jaki by on nie był. Oferty nie są bardziej przejrzyste, a wręcz przeciwnie. Niespłacone pożyczki są nadal refinansowane w nieskończoność. Zamiast kosztującej kilkadziesiąt złotych windykacji są postępowania sądowe za kilkaset złotych. Naciągacze nadal mamią spłatą komorników, choć w istocie wyłącznie wyłudzają opłaty przygotowawcze. A słuszny gniew opinii publicznej zostanie jak zwykle skierowany w kierunku tych najbardziej rozpoznawalnych serwisów pożyczkowych, które z takimi patologiami nie mają nic wspólnego. Dlatego nadal potrzebujemy realnej regulacji: ostrej i skutecznej, powszechnej i precyzyjnej, bo prawdziwych przedsiębiorców nie stać na to, aby każde spotkanie rozpoczynać od tłumaczenia, kim nie są.

Padło już wiele propozycji, które bez żadnych nakładów po stronie państwa podniosłyby bezpieczeństwo relacji klienta z firmą pożyczkową. Niestety, zabrakło odwagi, aby wyjść poza ramy prozaicznych założeń oraz rutynowych procedur i spojrzeć na rynek systemowo. Na wstępie postawiono tezę, że rakiem toczącym rynek są wysokie koszty pozaodsetkowe, więc starano się je sztucznie ograniczyć. Tymczasem prawdziwym problemem jest to, że pożyczki często uzyskują osoby, które nie powinny ich w ogóle dostać. Wysokie ceny to tylko pochodna sytuacji, gdy postawiony pod ścianą kredytobiorca zgodzi się na każdą, nawet skrajnie niekorzystną ofertę. Potrzebujemy przepisów, które pomogą zjawisko to ograniczać u źródła, temperując pokusy banków i firm pożyczkowych do nadmiernego luzowania kontroli ryzyka kredytowego. Mam nadzieję, że po wyborach, gdy opadną emocje, dialog znów będzie możliwy i dotychczas popełnione błędy uda się naprawić.”

Jarosław Ryba, Związek Firm Pożyczkowych

Zdjęcie: zfp.org.pl

Źródło: Promeritum 3/2015






Przeczytaj także:

  • Uwagi ZFP co do ustawy antylichwiarskiej przesłane do Senatu

  • Ustawa antylichwiarska przeszła w Sejmie!

  • Provident przegrał ustawę antylichwiarską!? Obsługa domowa będzie wliczona w koszty!

  • Dodaj Opinie

    Zostaw opinię:

    Twój adres email nie zostanie opublikowany.

    Do Góry