Mam Długi

Jak sobie radzić ze stresem i długami? 6 wskazówek, by nie martwić się zadłużeniem

Stres wywołany zadłużeniem i brakiem pieniędzy

Kiedy docierasz do momentu, w którym dźwięk telefonu lub dzwonek do drzwi przyprawiają cię o mdłości i trzepotanie serca, oznacza to, że nie poradzisz sobie samotnie ani z długiem, ani ze stresem. Czas poszukać pomocy.

Zaraz po przebudzeniu wychodzisz z domu pod różnymi pozorami. Dawno groby twoich bliskich nie były tak zadbane – całe dnie spędzasz na cmentarzu, na spacerach, u znajomych lub w galeriach handlowych. Chętnie przyjmujesz zaproszenia do bliższej i dalszej rodziny na grilla, nocleg, grzybobranie czy sianokosy. Z rodziną i znajomymi umawiasz się na telefon na konkretną godzinę (w dodatku nietypową, np. 13.17); poza tymi godzinami aparat informuje: Abonent ma wyłączony telefon…. Poczty ze skrzynki nie wyjmujesz, a jeśli wyjmujesz, listy z wiadomą zawartością leżą nieotwierane od miesięcy. Wszystko dlatego, by nie dopadli cię windykatorzy, którzy pukają do drzwi lub telefonują o różnych porach, monitując o spłatę zaciągniętego kredytu.

Dług to nie wstyd

Każdy zaciąga długi; może się jednak okazać, że nie jesteś w stanie ich spłacić w terminie, a każda prolongata jest fikcyjna, bo wiesz, że nie masz skąd wziąć na spłatę. Zaciągasz więc kolejny kredyt na spłatę poprzedniego, później następny i następny… Znasz to? Znasz, jak ponad 40% ludzi, którzy nie mają możliwości wybrnąć z błędnego koła kredytowego. Powody są różne: nigdy im nie starczało, ale jakoś wiązali koniec z końcem, albo mieli pilny niespodziewany wydatek, na który trzeba było pożyczyć. A w domowym budżecie na spłatę już nie ma.

Wstyd wywołany długami

Nie wstydź się swoich długów!

Problem w uczciwości, nie w długu

Jeśli – a na pewno tak jest – dopadł cię stres, bo nie jesteś w stanie spłacić swojego długu, to znaczy, że jesteś uczciwym człowiekiem, masz czyste sumienie i chcesz być w porządku wobec wszystkich – również wobec banku czy firmy, które udzieliły ci pożyczki. Nigdy nie było u ciebie sytuacji, że nie można było oddać. A teraz nagle nie masz skąd. I z tego powodu cierpisz. Uczciwi cierpią, nieuczciwi mają dobre samopoczucie i nie przejmują się “drobiazgami” w stylu “niespłacony kredyt”.

Tak wygląda prawda. Jesteś uczciwy/uczciwa, więc cierpisz i “masz stresa” – jak mówi młodzież. Fakt, że nie możesz się wywiązać ze zobowiązania, powoduje u ciebie najpierw poczucie dyskomfortu, a później stres, który nasila się z każdą sekundą, Projektujesz, jak będzie wyglądała twoja przyszłość, raczej czarna: ponaglenia, komornik, licytacja, bezdomność… Walcz z tą sytuacją i nie chowaj głowy w piasek. Nieuczciwym w tym wypadku żyje się łatwiej. Znasz na pewno opowieści o tych, którzy mają setki tysięcy do spłacenia i w ogóle się tym nie przejmują. Ty do takich nie należysz, nawet 300 złotych długu powoduje u ciebie gęsią skórkę i bezsenne noce.

Byka za rogi…

…trzeba złapać i przyznać się przed sobą, że masz długi i samotnie nie dasz rady. Najpierw nazwij rzecz po imieniu. Nie ma sensu udawać, że to tylko ten jeden raz, że wystarczy te 2000 złotych i po sprawie Największym błędem, jaki możesz zrobić, to przyznać się do części zadłużenia.Spłacisz część, ale ta niezapłacona kwota w krótkim czasie urośnie do takich rozmiarów, że zapłacona suma przestanie się liczyć. Najlepiej więc podlicz wszystkie należności. I powtarzaj sobie: cierpię, bo jestem uczciwy/uczciwa. Moje zdrowe zasady powodują, że czuję dyskomfort. Chcę być dalej uczciwy/uczciwa, więc muszę zmierzyć się z tym problemem. Od tego zacznij.

Następnie śmiało otwórz listy, które się nagromadziły. Niech ktoś zaprzyjaźniony i znający temat (lub firma zajmująca się doradzaniem w takich sytuacjach) powie ci, co masz zrobić, by wybrnąć z sytuacji. Musisz wprowadzić coś, co nazywa się planem naprawczym. W związku z tym

…proś o pomoc

Krewni, znajomi, przyjaciele na pewno jej nie odmówią. Tylko musisz zrobić pierwszy krok. Bez tego ktoś może się domyślić, że masz kłopoty, ale nikt nie będzie wiedział, z czego one wynikają. Nie znasz siebie, ale znany jest mechanizm: będziesz kręcić i kluczyć, ale nigdy się nie przyznasz, że nie masz pieniędzy, by spłacić długi. To właśnie – niepodawanie przyczyny problemów ze wstydu przed reakcją innych – jest powodem twojego stresu.

Najpierw powiedz sobie: to nie moja wina! Uwierz, że naprawdę nie twoja. Jeśli w ostatnich miesiącach nie stałeś się posiadaczem najnowszego modelu bmw czy luksusowego apartamentu za pożyczone pieniądze, tylko wydałeś pożyczkę na jedzenie lub gwiazdkowe prezenty dla najbliższych, bo z renty czy wypłaty nie starczało, nie masz powodu do wstydu. Nie żyjesz ponad stan, nie kradniesz. Chcesz uczciwie rozwiązać sprawę. Więc uczciwie porozmawiaj o tym problemie.

Cichy zabójca

Smutek i stres

Smutek i stres prowadzą do depresji

Tak lekarze określają stres i mają rację. Nie widać go, a jedynym objawem może być utrzymujące się wysokie ciśnienie, lęki, napięcie nerwowe, napady strachu i depresja. Z pozoru, z zewnątrz nic nie widać. Grasz przed wszystkimi naokoło, że nie dzieje się nic złego. A tak naprawdę, do problemów finansowych dochodzą te zdrowotne. Konsekwencją stresu mogą być nie tylko przewlekłe choroby ciała, ale i umysłu. Przedłużający się stres może prowadzić najpierw do nadciśnienia, a ten – do udaru.

I tak, do problemów finansowych mogą dojść problemy zdrowotne, niekiedy bardzo poważne, o nieodwracalnych skutkach – paraliż, afazja, konieczność rehabilitacji do końca życia czy stałe korzystanie z pomocy innych w najprostszych czynnościach dnia codziennego. Na pewno tego nie chcesz. Jeśli dodatkowo masz delikatną konstrukcję psychiczną, możesz popaść w alkoholizm. Statystyki mówią też, że co roku w Polsce kilka tysięcy osób podejmuje próbę samobójczą pod wpływem stresu związanego z pętlą zadłużenia. W niektórych przypadkach ratunek przychodzi za późno.

Poszukaj fachowca

Jak wcześniej podkreślano, nikt nie poradzi sobie z problemem sam. Przy czym problem ten musi być rozwiązany dwu- a niekiedy trójtorowo: należy powiedzieć szczerze o problemie bankowcom i rodzinie oraz poszukać pomocy u specjalisty – psychiatry lub psychologa.

Rozmowa z psychiatrą to dziś żaden wstyd: lekarz jak każdy inny z tym, że zajmuje się psychiką. Z nim też trzeba być szczerym. Niekiedy aż do bólu. To nic, że niejednokrotnie, siedząc w fotelu, rozpłaczesz się. Jest to wyraz twojej bezsilności, a niekiedy i frustracji. Ale nie obawiaj się. Ten lekarz niejedno w życiu widział i jest od tego, by tobie pomóc. Być może wypyta o możliwości rozwiązania problemu (tzn. spłaty bądź jej rozłożenia na raty). Jeśli ten etap masz już za sobą, powiedz lekarzowi. Jeśli nie – też powiedz i zaznacz, dlaczego nie możesz się z tym uporać. Nawet, gdy powodem jest twój wstyd. Lekarz powie ci to samo: wstydzisz się, bo jesteś uczciwym człowiekiem.

Psychiatra wypyta, jak śpisz, jak spędzasz dzień i dlaczego – opowiedz mu o problemach ze spaniem, o płaczliwości, obniżonym nastroju (to zresztą da się zauważyć gołym okiem, nie ukryjesz tego), o braku apetytu, o ucieczkach z domu i wyłączaniu telefonu z powodu nękających wierzycieli. Powiedz, czy jesteś na etapie dogadywania się z wierzycielami, czy jeszcze nie. Lekarz być może przepisze ci środki uspokajające.

Bez obaw – to nie te ogłupiające psychotropy rodem z “Lotu nad kukułczym gniazdem“; współczesne leki psychotropowe pozwalają normalnie funkcjonować i zachować jasność umysłu przy jednoczesnym wyciszeniu. Być może spowodują senność albo inne dziwne objawy, wtedy powiedz o tym lekarzowi przy następnej wizycie.

I nie bój się: w interesie wszystkich – od twoich bliskich aż po wierzycieli jest, by twój dług był uregulowany. Bo tak urządzony jest ten świat. Pożyczkodawcy też muszą dbać o swoich pożyczkobiorców, bo inaczej – komu by pożyczali? Ty też musisz zadbać o siebie. Tylko tak stawisz czoła problemowi, który da się rozwiązać. Tylko musisz w to uwierzyć.






Dodaj Opinie

Zostaw opinię:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Do Góry