Mam Długi

Masz ogromne długi? Skąd się wzięły i jak nie wpaść w zadłużenie?

Skąd się biorą długi?

Inspiracją dla tego wpisu jest wystąpienie brytyjskiego posła, Godfreya Blooma w Parlamencie Europejskim. Co powiedział Anglik?

Jak słusznie zauważył pan Bloom, dług bierze się z tego, że wydajemy więcej niż zarabiamy. W zasadzie na tym stwierdzeniu możemy zakończyć rozważania. Jest to oczywiste i chyba nikt nie zamierza z tym dyskutować. Jeśli wydamy znacznie więcej niż zarobiliśmy, nadwyżkę ponad skonsumowane dochody musimy uzupełnić zaciągając np. pożyczki.

Oczywiście zobowiązania te trzeba będzie kiedyś spłacić. Ich podjęcie nie jest więc niczym innym jak sprzedaniem swojego przyszłego dochodu. Zadłużając się dziś, konsumujemy zapłatę za dzień jutrzejszy. Jutro będziemy musieli pracować dwa razy ciężej, by zarobić na swoje utrzymanie i spłatę długu. Tym samym stajemy się w pewnym sensie niewolnikami swojego wierzyciela (najczęściej banku). Muszą pracować, by oddać zarobione pieniądze. Zapłatę za naszą pracę otrzymuje jednak wierzyciel, a nie my. Ja pracuję za darmo. Jestem niewolnikiem… Niezbyt przyjemna perspektywa.

Wiemy jakie są konsekwencje długu i skąd się on bierze. Uniknięcie go nie powinno być więc problemem. No dobrze, ale mam ogromne długi. Co robić dalej?

Wystarczy wydawać mniej niż się zarabia. Teoretycznie nic prostszego. Praktycznie nie jest już tak prosto. Prawie każdy z nas ma jakieś zobowiązania. Dlaczego mając świadomość destrukcyjnego wpływu długu na nasze finanse, mimo wszystko przyjmujemy na siebie zobowiązania?

Pożyczki dobre i złe

Uważam, że zobowiązania można podzielić na dobre i złe. Dobre to takie, które pozwalają zwiększyć dochody. Przykłady pozytywnego długu można mnożyć. Zawsze mają one jeden wspólny mianownik – pozytywne przepływy pieniężne.

Jeżeli zaciągnięte zobowiązanie pozwala zarobić więcej niż rata kapitałowa i odsetki od tego zobowiązania, to jest do dobry dług. Każda inwestycja wiąże się z ryzykiem. Pierwszym źródłem złego zadłużenia może więc być zmaterializowanie się tego ryzyka. Zaciągając zobowiązanie zakładamy, że zarobimy na odsetki i jeszcze coś zostanie. Nie zawsze się to udaje. Gdy się nie udaje zostajemy z długiem. Świadomość tego ryzyka powinna towarzyszyć każdej decyzji inwestycyjnej finansowanej z zewnątrz. Trudno znaleźć właściwą radę w tego typu sytuacjach.

Jeżeli decyzja jest dobrze przemyślana, a mimo wszystko inwestycja się nie udaje, trzeba sobie z tym poradzić. Polecam negocjację umowy kredytowej w banku. Bank chce odzyskać pieniądze i powinien być skłonny do ustępstw. Najczęściej nie pozostaje nic innego jak zacisnąć zęby i szukać okazji do zwiększenia dochodów. Jak mawia mój ojciec: ” nie ma lepszej motywacji niż konieczność”. W żadnym wypadku nie należy zapominać wówczas o oszczędzaniu. Tylko posiadane oszczędności mogą nas uchronić przed tak kłopotliwą sytuacją w przyszłości.

Dobrze, ale to nie rozwiązuje mojego problemu z długami. Co jeszcze mi podpowiesz?

Nie wiemy ile wydajemy

Kolejną przyczyną zadłużenia jest nieświadomość własnych wydatków. Wydaje nam się, że żyjemy oszczędnie, a i tak nie wystarczy nam do kolejnej wypłaty. Warto wówczas zastanowić się nad analiza swojego budżetu domowego. Kluczowym punktem tej analizy jest zapisywane wydatków.

Osobom, które mają problemy z zadłużeniem na kartach kredytowych ten sposób szczególnie polecam. Najlepiej jest prowadzić ewidencję wydatków samemu. Jeżeli ktoś nie chce tego robić, można skorzystać z pomocy darmowych programów, które zapisują nasze wydatki za nas.

Inną przyczyną zadłużenia jest niewłaściwe podejście do pieniędzy. Traktowanie pieniądza jako narzędzia realizacji potrzeb prowadzi do spirali konsumpcji. Wydając każdą zarobioną złotówkę nieuchronnie uzależniamy się od wierzycieli. Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Wkrótce konsumujemy więcej niż jesteśmy w stanie zarobić. Zadłużamy się by robić to na co tylko mamy ochotę. Po chwili okazuje się, że nie mamy czasu kiedy tego robić, bo musimy pracować (na co zupełnie nie mamy ochoty), by spłacić wierzycieli. Inaczej stracimy wszystkie te „drogocenne” przedmioty, na które wydaliśmy cudze pieniądze.

Ale ja lubię wydawać gotówkę! Nie wyobrażam sobie innego życia! Nie możliwe, żeby moje długi powstały z wydawania pieniędzy.

Wszystkim, którzy twierdzą, że pieniądze są po to by je wydawać polecam refleksję, nie tylko na konsekwencjami takiego podejścia, ale także nad tym, czego naprawdę chcemy od życia. Generalnie chodzi o niewłaściwy porządek realizacji potrzeb. Ignorujemy potrzebę bezpieczeństwa realizując kolejne, co czyni nas nieszczęśliwymi. Problem leży w naszej głowie i tam powinien być rozwiązany.

Ostatnia przyczyna zadłużenia niekoniecznie jest zależna od nas. Wynika raczej z przynależności do społeczeństwa. Każdy obywatel Polski jest zadłużony na około 28 tys PLN. Dług ten w naszym imieniu zaciągnęły kolejne rządy. I rządy narzucą nam obowiązek ich spłaty. Uwagę na to zwrócił bohater tego wpisu Godfrey Bloom. Nie do końca się jednak z nim zgadzam. Powodem zadłużenia państw nie jest lekkomyślność polityków a lekkomyślność, chciwość i samolubność obywateli. To oni domagają się więcej przywilejów. Oczywiste jest, że nie da się ich zaspokoić z podatków. Stąd biorą się długi. Politycy chcą być wybrani. Aby obywatele ich wybrali, politycy muszą obiecywać przywileje i się z tych obietnic wywiązywać. Winni są obywatele, których interesuje tylko tu i teraz. Nie myślą o konsekwencjach swoich wyborów. Jedyne co możemy w takiej sytuacji zrobić, to budzić w społeczeństwie świadomość konsekwencji takiego postępowania, co niniejszym czynię.






Przeczytaj także:

  • Komornik – co może zająć, a co nie?

  • Kiedy pożyczka chwilówka ulega przedawnieniu? Co dalej z długiem?

  • Niespłacona chwilówka? Co mnie czeka? Poznaj konsekwencje

  • Dodaj Opinie

    Zostaw opinię:

    Twój adres email nie zostanie opublikowany.

    Do Góry