Mam Długi

Gdy masz długi i ciągle oszczędzasz to możesz popaść w depresję

W mediach ostatnio było głośno na temat szwedzkiego miliardera Markusa Perssona, twórcy popularnej na całym świeciegry Minecraft, który na twitterze “skarżył” się na samotność i depresję po dorobieniu się fortuny 2 miliardów dolarów. Dla wielu osób będzie to ostateczny dowód na tezę, iż pieniądze szczęścia nie dają. Jak jest naprawdę? Czy istnieje związek między ilością pieniędzy a skłonnością do depresji? A jak to wygląda od strony dłu żnika?

W 2013 roku Gallup-Healthways Well-Being Index przeprowadził badanie, według którego wśród Amerykanów zarabiających poniżej 36 tys. dolarów rocznie odsetek osób cierpiących na depresję wynosi 16,7%. Natomiast w grupie zarabiających 36-89,9 tys. już tylko 9,3%, a w najlepiej zarabiającej grupie powyżej 90 tys. jedynie 6,2%.

Ciekawy wniosek z tego badania wyciągnęli naukowcy Daniel Kahneman oraz Angus Deaton, według nich poziom szczęścia rośnie wraz z dochodem, ale do poziomu 75 tys. dolarów rocznie a im wyżej tym przyrost jest mniej zauważalny. Choć nie popadając w skrajności, znani aktorzy, czy muzycy mający ogromne majątki, również mają stany depresyjne.

Im mniej zarabiasz tym łatwiej o depresję

Mężczyzna mam stan depresyjne z powodu braku pieniędzy

Smutek i bieda idą ze sobą w parze.

Jako ludzie mamy tendencję do widzenia skrajności. Często segregujemy ludzi według ich zarobków. Na tych, którzy pracują za przeciętne lub minimalne wynagrodzenie i multimilionerów. Nie zauważając przy tym nic pośrodku.

Łatwo w takim razie zrozumieć, dlaczego im niższe dochody, tym większa skłonność do depresji w danej grupie społecznej. Jeśli pieniędzy jest na tyle mało, że trzeba się martwić o najbliższą przyszłość, jeśli trzeba zapomnieć o jakimkolwiek hobby i przyjemnościach, jeśli nie istnieje coś takiego, jak zabezpieczenie w postaci poduszki finansowej na nagłe wydatki, to taki człowiek nie może być szczęśliwy. Choć nauka podaje przykład osób o skłonnościach do minimalizmu, którzy potrafią przyzwyczaić się do skrajnie niekorzystnych warunków życiowych.

Ciągłe i wymuszone oszczędzanie obniża samopoczucie

Jeśli mamy trudności ze zaspokajaniem podstawowych potrzeb, typu jedzenie czy mieszkanie. Musimy na tym bardzo oszczędzać i wybierać to, co najtańsze oraz słabej jakości, to oczywiste jest, że poziom naszego życia i przy tym szczęścia będzie podły. Depresja w takim stanie będzie łatwa do złapania niczym katar. Czy ty jesteś właśnie w takiej sytuacji?

Z drugiej strony poziom finansów, który daje szczęście to nie złote pałace i ekstremalnie drogie samochody. Szczęście to ładny domek pod miastem, w dobrej dzielnicy, albo obszerne, nowocześnie wykończone mieszkanie blisko centrum. Samochód średniej klasy z salonu albo kilkuletni. Wakacje gdzieś na drugim krańcu globu, a nie all inclusive *** w Egipcie. Możliwość samorozwoju, zrobienia studiów na dobrej uczelni, posłania dzieci na prywatne lekcje z różnych dziedzin. Odzianie się jak człowiek w ubrania z dobrych materiałów i dobrze dopasowane, a nie polowanie na wyprzedaże i marnej jakości ubrania z najtańszych sieci odzieżowych.

No i przede wszystkim stabilność w dłuższym okresie, czyli nie że to wszystko mamy na kredyt, a gdy sytuacja w pracy się pogorszy, to nagle nasza idylla zaczyna pryskać. Im więcej mamy oszczędności oraz inwestycji, które nas zabezpieczają, tym jaśniej patrzymy w przyszłość.

Co przyjemnego i godnego jest w życiu, w którym musimy obniżać jakość podstawowych potrzeb i nie stać nas na nic poza tym? Nie bez przyczyny typowa patologia kojarzy nam się z obskurnymi blokowiskami i kamienicami, których lokatorzy, bezrobotni bądź pracujący za głodowe stawki oddają się alkoholizmowi i bezrozumnej przemocy. Kiedy stać nas na życie jak ludzie to i zachowujemy się jak ludzie, bieda jeszcze nikogo nie uszlachetniła ani nie jest powodem do dumy.






Dodaj Opinie

Zostaw opinię:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Do Góry